W zeszłym miesiącu zadzwonił do nas właściciel salonu kosmetycznego z Bydgoszczy. Strona świeża, ładna, zrobiona przez znanego freelancera z Warszawy. Zapłacił 3400 zł. Problem? Od pół roku – zero zapytań. Zero. „Może coś jest zepsute” – powiedział. Wszedłem na stronę, otworzyłem ją na telefonie i w 40 sekund wiedziałem, co się dzieje.
Strona nie była zepsuta. Strona po prostu nie była stroną, która sprzedaje. Była stroną, która ładnie wygląda.
To jest bardzo częsty problem wśród firm, które do nas przychodzą. Właściciel ma stronę, strona wygląda nieźle, ale telefon milczy. Jeśli czytasz ten tekst, pewnie jesteś dokładnie w tej sytuacji. Niżej znajdziesz 12 konkretnych powodów dlaczego Twoja strona internetowa nie generuje klientów – plus co z każdym z nich zrobić. Bez marketingowego bełkotu, bez „dostarczymy rozwiązania”, z konkretnymi liczbami i krokami.
Dlaczego Twoja strona może nie pracować – i ile Cię to kosztuje
Powiemy wprost: strona internetowa ma tylko jedno zadanie w firmie. Ma zamieniać ruch na zapytania, a zapytania na klientów. Jeśli tego nie robi – niezależnie jak pięknie wygląda – jest nic nie wartym kosztem. Nie inwestycją.
Policz sobie. Powiedzmy, że Twoja średnia wartość klienta to 3000 zł. Jeśli Twoja strona przyprowadzałaby Ci 3 nowych klientów miesięcznie (realistyczna liczba dla dobrze zrobionej strony lokalnej firmy w Bydgoszczy), to 9000 zł przychodu miesięcznie. W skali roku: 108 tysięcy złotych. To kwota, którą tracisz, jeśli Twoja strona nie pracuje. I to licząc ostrożnie.
Druga rzecz – widzimy u klientów z regionu bydgoskiego, że problem prawie nigdy nie leży w jednym miejscu. To zwykle 4-5 problemów jednocześnie, które się nawzajem wzmacniają. Szybko ładująca się strona z kiepskim copywritingiem nie sprzedaje. Świetny copywriting na stronie bez SEO nikomu się nie pokaże. I tak dalej. Dlatego poniższa lista jest długa – żebyś mógł zdiagnozować naprawdę wszystkie miejsca, gdzie wyciekają Ci klienci.
Powód 1: Nikt nie wie po co wszedł na Twoją stronę
Masz 3 sekundy. Tyle daje Ci przeciętny użytkownik żeby zdecydować, czy zostaje czy wychodzi. W ciągu tych 3 sekund musi zobaczyć: co robisz, dla kogo i dlaczego to akurat u Ciebie.
Większość stron, które audytujemy, oblewa ten test. Hero section wita „Witamy na naszej stronie” albo „Profesjonalne usługi dla wymagających klientów”. Przykro nam – to nie znaczy absolutnie nic. Równie dobrze mogłoby tam być zdjęcie kwiatka.
Jak to rozpoznać u siebie: Pokaż swoją stronę komuś, kto nie zna Twojej firmy. Daj mu 5 sekund. Zamknij laptopa. Zapytaj: „Co ta firma robi?”. Jeśli nie umie odpowiedzieć jednym zdaniem – masz problem.
Co zrobić:
- Pierwszy ekran strony musi odpowiadać na 3 pytania: Co oferujesz? Dla kogo? Jaka konkretna korzyść?
- Zamień „Witamy na stronie firmy XYZ” na „Remontujemy mieszkania w Bydgoszczy pod klucz w 6 tygodni” albo „Księgowość dla firm do 10 pracowników – bez papierów, bez bałaganu”
- Dodaj jeden wyraźny przycisk CTA w hero section (np. „Zamów wycenę”)
Powód 2: Twoja strona to katalog, nie narzędzie sprzedaży
Strona-katalog to ta, która opisuje: kim jesteś, co oferujesz, kiedy powstałeś, jakie masz wartości, zakładka „zespół” z 12 zdjęciami. I jedno malutkie „Kontakt” w stopce na dole. Jeśli tak wygląda Twoja strona – gratulacje, zrobiłeś sobie folder reklamowy w internecie. Taki folder z lat 90-tych.
Strona, która sprzedaje, to coś innego. Ona prowadzi klienta za rękę od pierwszego wejścia do wypełnienia formularza. Na każdej podstronie jest CTA. Każda sekcja odpowiada na konkretne pytanie lub obiekcję potencjalnego klienta. Każde zdjęcie ma powód dlaczego tam jest.
Jak to rozpoznać: Przeczytaj całą swoją stronę. Policz przyciski „Zadzwoń”, „Napisz”, „Zamów wycenę”, „Umów konsultację”. Jeśli jest ich mniej niż 5 w całym serwisie – masz stronę-katalog.
Co zrobić:
- Dodaj CTA w hero section, po każdej opisanej usłudze i na końcu każdej podstrony
- Numer telefonu i email widoczne w nagłówku na każdej podstronie
- Jeden główny CTA (np. „Bezpłatna wycena”) powtarzany minimum 3 razy na stronie głównej
- Zamiast „Kontakt” w stopce – formularz kontaktowy w stopce na każdej podstronie
Powód 3: Ładuje się jak żółw
Google od 2021 roku mierzy coś, co nazywa Core Web Vitals – mądra nazwa, prosta idea: jak szybko i płynnie działa Twoja strona. Jeśli Twoja strona ładuje się dłużej niż 3 sekundy na telefonie, tracisz 53% ludzi. Po prostu wychodzą. Nie przeczytali Twojej oferty, nie zobaczyli Twoich realizacji – wyszli zanim strona się załadowała.
A teraz ciekawostka: wśród stron firm, które audytujemy w Bydgoszczy, średni czas ładowania na 4G to 5,8 sekundy. Czyli większość traci ponad połowę potencjalnych klientów jeszcze zanim ci klienci zobaczą cokolwiek.
Jak to sprawdzić: Wejdź na PageSpeed Insights, wklej swój adres, poczekaj. Szczególnie patrz na wynik mobilny (nie desktopowy – desktopowy prawie zawsze jest lepszy). Jeśli masz poniżej 60 punktów – problem. Jeśli poniżej 40 – pożar.
Co zrobić:
- Zoptymalizuj obrazki (zamiast PNG w 4K pod hero section – JPG skompresowany do 150 KB)
- Wyłącz wtyczki, których nie używasz (widzieliśmy stronę z 47 aktywnymi wtyczkami – normalna potrzebuje 8-12)
- Pozbądź się zbędnych animacji i sliderów
- Jeśli to za dużo do ogarnięcia samemu – zleć optymalizację agencji. U nas zakres wyceniamy indywidualnie po sprawdzeniu stanu strony (bo czasami to pół godziny pracy, a czasami dzień – zależy od tego, co siedzi w środku). Inwestycja zwykle odzyskuje się w pierwszym-drugim miesiącu lepszej konwersji
W FancyWeb robimy bezpłatny audyt szybkości razem z ogólnym audytem strony. Jeśli chcesz sprawdzić czy Twoja ładuje się w 3 sekundy czy w 8 – napisz do nas.
Powód 4: Wygląda źle na telefonie
70% ruchu na stronach lokalnych firm w 2026 to mobile. Ludzie szukają usług z telefonu – z autobusu, z kuchni, z poczekalni u lekarza. Jeśli Twoja strona na telefonie wygląda jak zmniejszona wersja desktopowej – masz gigantyczny problem.
Audytowaliśmy niedawno stronę sklepu z Osiedla Leśnego. Na komputerze wyglądała ok. Na telefonie: tekst za mały do czytania, przyciski za małe do klikania palcem, formularz kontaktowy zjeżdżający poza ekran. 4 z 5 potencjalnych klientów (bo taki mniej więcej jest udział mobile) nie miało szans dojść do zakupu.
Jak to rozpoznać: Wyjmij telefon. Wejdź na swoją stronę. Spróbuj: dotarciu do cennika, kliknąć w „zadzwoń”, wypełnić formularz kontaktowy. Jeśli na którymś etapie się denerwujesz – potencjalny klient już Cię opuścił.
Co zrobić:
- Strona musi być w pełni responsywna – testuj na minimum 3 urządzeniach (mały telefon, duży telefon, tablet)
- Przyciski minimum 44×44 px (wielkość palca)
- Tekst minimum 16px w treści
- Numer telefonu klikalny (po dotknięciu otwiera dzwonienie) – to darmowa rzecz, a większość stron ich nie ma
- Menu mobilne (hamburger) musi się otwierać na jedno dotknięcie
Powód 5: Google Cię nie widzi
Masz świetną stronę. Świetną ofertę. Świetne ceny. Ale jeśli klient wpisze w Google „remonty Bydgoszcz” i Ty jesteś na 4. stronie wyników – dla 99% tych klientów po prostu nie istniejesz. Nikt nie scrolluje do 4. strony. Nawet do 2. rzadko.
Jak to sprawdzić: Wpisz w Google swoją usługę + miasto (np. „księgowość Bydgoszcz”). Otwórz tryb incognito żeby Google nie pokazał Ci Twojej strony na podstawie historii. Scrolluj. Jeśli jesteś dalej niż na 10 pozycji – masz problem z pozycjonowaniem.
To jest bardzo powszechny problem. W Bydgoszczy mamy firmy z 15-letnią historią, które technicznie istnieją, mają dobre opinie, robią świetną robotę – ale Google ich nie pokazuje. Dlaczego? Bo ktoś kiedyś zrobił im stronę i nikt nie zajął się pozycjonowaniem. Strona jest, ale niewidzialna.
Co zrobić:
- Sprawdź czy w ogóle masz skonfigurowany Profil Firmy w Google (dawniej: Google Moja Firma). Jeśli nie – zrób to dzisiaj, to darmowe i działa
- Optymalizacja techniczna strony pod SEO (meta tagi, struktura nagłówków, szybkość)
- Regularne publikowanie wartościowych treści (blog firmowy)
- Zdobywanie linków z innych lokalnych stron, mówiących Google że jesteś godny zaufania
- Realistycznie: SEO to długi proces, 3-6 miesięcy na pierwsze efekty
Jeśli to brzmi jak za dużo – tak właśnie jest. Dlatego firmy wynajmują agencje do pozycjonowania stron internetowych w Bydgoszczy. Realistyczne widełki na rynku: 500-1000 zł netto miesięcznie dla firmy lokalnej, 1000-5000 zł dla sklepu internetowego, 1500-5000 zł dla ogólnopolskiej firmy w konkurencyjnej branży.

Powód 6: Masz ruch, ale z zupełnie nie tych fraz
To jest bardziej subtelny problem niż brak ruchu – ale równie kosztowny. Masz statystyki, Google Analytics pokazuje 200 wizyt miesięcznie, wydaje Ci się że wszystko jest ok – ale zero zapytań. Dlaczego?
Bo Google przyprowadza Ci ruch, ale nie ten ruch. Przykład z naszej praktyki: firma pożyczkowa z Bielaw, 400 wizyt miesięcznie. Po analizie okazało się, że 90% ruchu to ludzie szukający „kalkulator odsetek” (edukacyjna strona poradnikowa) zamiast „pożyczka gotówkowa Bydgoszcz” (transakcyjna). Dlatego zero zapytań – Google prowadzi nie tych ludzi.
Jak to rozpoznać: Zaloguj się do Google Search Console (jeśli nie masz – załóż, to darmowe). Sprawdź na jakie frazy się pokazujesz. Jeśli większość to frazy informacyjne („co to jest X”) zamiast transakcyjnych („X Bydgoszcz cena”) – masz ten problem.
Co zrobić:
- Zrób listę 5-10 fraz transakcyjnych, na które chciałbyś się pokazywać (np. „hydraulik Fordon”, „księgowość dla jednoosobowych firm Bydgoszcz”)
- Utwórz dedykowane podstrony pod te frazy – nie jedną podstronę „Usługi”
- Treści na stronie głównej i podstronach muszą używać dokładnie tych słów, których używa Twój klient (nie branżowego żargonu)
Powód 7: Formularz kontaktowy odstrasza
Powiemy Ci coś, czego większość agencji Ci nie powie: formularze kontaktowe to często największy killer konwersji na stronie. Badania Baymarda pokazują, że każde dodatkowe pole w formularzu zmniejsza konwersję o 4-8%. Standardowy formularz firmowy ma: imię, nazwisko, email, telefon, firma, stanowisko, temat, wiadomość, zgody RODO, checkbox na newsletter. To 10 pól. Matematycznie zabijasz konwersję.
Drugi problem: często formularze po prostu nie działają. Na 15 audytów stron bydgoskich w ostatnim kwartale, w 4 formularz kontaktowy w ogóle nie wysyłał maili. Nikt z właścicieli tego nie wiedział. Zapytania wpadały, nikt nie odpowiadał, potencjalni klienci szli do konkurencji.
Jak to rozpoznać: Przetestuj swój formularz. Wypełnij go, wyślij. Sprawdź czy przyszedł mail. Jeśli nie masz pewności, że co tydzień dostajesz co najmniej jedno zapytanie przez formularz – sprawdź też folder spam i zalogowanie do hostingu.
Co zrobić:
- Maksymalnie 4 pola w formularzu: imię, email, telefon, wiadomość. Koniec
- Na stronie zawsze alternatywy: numer telefonu (klikalny!), email, czasem Messenger lub WhatsApp
- Formularz musi mieć widoczne potwierdzenie wysłania (nie „komunikat w rogu” tylko cała strona „Dziękujemy, odpowiemy w 24h”)
- Regularnie testuj – raz w miesiącu wypełnij własny formularz i sprawdź czy przychodzi
Powód 8: Brak dowodu społecznego
Przychodzi nowy klient na Twoją stronę. Rozważa czy Ci zaufać. W głowie ma pytanie: „Skąd mam wiedzieć, że ci ludzie nie są oszustami?”. Odpowiedzią na to pytanie są opinie, referencje i realizacje. Jeśli nie masz nic z tego – klient idzie tam, gdzie to widzi.
Klasyczny scenariusz: kancelaria ze Śródmieścia Bydgoszczy. Świetna firma, 15 lat doświadczenia, setki zadowolonych klientów. Na stronie – zero opinii. Zero zdjęć zespołu. Jedna zakładka „O nas” z korpo-bełkotem. Przegrywają z mniejszą kancelarią z tego samego miasta, która ma na stronie 20 opinii z Google i zdjęcia ze zjazdów prawniczych.
Nie musisz być najlepszy. Musisz pokazać, że jesteś dobry.
Jak to rozpoznać: Otwórz swoją stronę. Policz: ile widocznych opinii klientów na stronie głównej? Ile realizacji z przed/po? Ile zdjęć zespołu? Ilu logotypów klientów? Jeśli któreś = 0, masz problem.
Co zrobić:
- Minimum 5-8 opinii klientów widocznych na stronie głównej (najlepiej ze zdjęciami i nazwiskami)
- Wtyczka do embedowania opinii z Google (Trustindex, Reviews.io) – pokazuje opinie z Map Google na żywo
- Case studies najważniejszych realizacji – najlepiej z liczbami (np. „wzrost zapytań o 180% w 6 miesięcy”)
- Logotypy firm, z którymi pracowałeś
- Zdjęcia zespołu – prawdziwe, nie stockowe
W FancyWeb sami mamy 20 opinii z Google osadzonych na stronie, w tym od firm z Bydgoszczy. Wiemy, że to działa – bo 40% nowych leadów wspomina opinie jako powód kontaktu.
Powód 9: Piszesz językiem firmy, nie językiem klienta
Trochę kontrowersyjnie: większość copywritingu na polskich stronach firmowych jest zły. Nie „słaby” – konkretnie zły. Przykład z restauracji ze Starego Miasta w Bydgoszczy: „Zapraszamy Państwa do świata wyrafinowanych doznań kulinarnych w naszym wnętrzu o niepowtarzalnym klimacie”.
Co to znaczy? Nic. Jakiemu klientowi to pomoże podjąć decyzję czy zarezerwować stolik? Żadnemu.
Klient nie chce czytać jak o Tobie mówisz. Chce czytać rozwiązanie swojego problemu. Przychodzi na stronę hydraulika nie żeby się zainspirować historią firmy od 1996 roku – przychodzi bo mu cieknie z kranu i potrzebuje kogoś, kto przyjedzie w ciągu 24h, zrobi to porządnie, nie okradnie go na cenie i nie zostawi bałaganu.
Jak to rozpoznać: Otwórz swoją stronę. Policz zdania, w których podmiotem jest Twoja firma („My oferujemy”, „Nasza firma”, „Jesteśmy”). Policz zdania, gdzie podmiotem jest klient („Dostajesz”, „Twój problem”, „Jeśli zależy Ci na”). Jeśli ta druga liczba jest mniejsza, piszesz językiem firmy, nie klienta.
Co zrobić:
- Przepisz stronę główną z perspektywy klienta. Zamiast „Oferujemy księgowość” – „Twoja księgowość na czas, bez stresu, z rozliczeniem w 48h”
- Używaj słów, których faktycznie używają Twoi klienci. Jeśli pytają „ile kosztuje X” – używaj tego sformułowania, nie „cennik usług katalogowych”
- Pisz konkrety. Zamiast „szybko” – „w 48 godzin”. Zamiast „tanio” – „od 300 zł netto”
- Jeśli sam nie potrafisz – dobry copywriter lub agencja przepisze Ci stronę główną za wycenę indywidualną (u nas wycena po krótkim briefie, bo wszystko zależy od objętości i branży). Inwestycja zwykle zwraca się w pierwszych miesiącach lepszej konwersji
Powód 10: Nie mierzysz nic – działasz na ślepo
Zadaję klientom pytanie: „Skąd wiesz, że Twoja strona nie działa?”. Odpowiedź prawie zawsze: „Bo nikt nie dzwoni”. Problem: to nie są dane. To wrażenie.
Jeśli nie masz zainstalowanego Google Analytics, Microsoft Clarity i (dla e-commerce) Facebook Pixela – latasz we mgle. Nie wiesz:
- Ile osób wchodzi na stronę
- Jak długo zostają
- W którym momencie wychodzą (który element „wypycha”)
- Skąd przychodzą (Google, Facebook, polecenia)
- Które podstrony oglądają najdłużej, a których unikają
Bez tego każda zmiana strony jest strzałem w ciemno. Może działa, może nie – nie wiesz. I kiedy za pół roku zastanawiasz się „czemu nadal mało klientów?”, nie masz danych żeby znaleźć odpowiedź.
Co zrobić:
- Zainstaluj Google Analytics 4 – darmowe, podstawowe konfiguracja 1-2 godziny
- Zainstaluj Microsoft Clarity – darmowe, nagrywa sesje użytkowników (widzisz dokładnie co robili na Twojej stronie, łącznie z kliknięciami)
- Dla e-commerce: Facebook Pixel + Google Ads Conversion Tracking
- Ustal 3-4 kluczowe metryki do monitorowania co miesiąc: ruch, czas na stronie, współczynnik konwersji formularza, źródła ruchu
- Jeśli instalacja to dla Ciebie za wysoka półka – sama integracja Google Analytics u agencji to zwykle 50-180 zł netto (np. u nas integracja GA to 50 zł, a pełne wdrożenie z cookies i ustawieniem konwersji ok. 230 zł)
Powód 11: Strona technicznie się sypie
Strona internetowa to nie jest obraz, który wieszasz raz na ścianie i zapominasz. To żywy system, który wymaga bieżącej opieki. Widzieliśmy u klientów z regionu bydgoskiego wszystkie możliwe scenariusze: zhackowane strony na WordPressie z 2019 roku, formularze kontaktowe niedziałające od roku, certyfikaty SSL wygasłe od 6 miesięcy (przeglądarka pokazuje wtedy komunikat „niebezpieczna strona” – zgadnij kto tam zostaje), zdjęcia produktów które się nie ładują.
Każdy z tych problemów osobno może zabić Ci sprzedaż. A ich suma to gwarancja.
Jak to rozpoznać: Co tydzień wejdź na swoją stronę w trybie incognito z innego urządzenia. Przeklikaj menu, otwórz każdą podstronę, wypełnij formularz, spróbuj skorzystać z każdej funkcjonalności. Jeśli coś nie działa – a nie zauważasz tego od tygodnia – masz problem z opieką.
Co zrobić:
- Regularne aktualizacje WordPressa, motywu i wtyczek (minimum raz w miesiącu)
- Backupy – codzienne, automatyczne, przechowywane poza hostingiem (Google Drive, Dropbox)
- Monitoring dostępności – narzędzia typu UptimeRobot (darmowe) powiadomią Cię maila jeśli strona przestanie działać
- Certyfikat SSL – sprawdzaj co miesiąc czy nie wygasł
- Albo powierz to agencji – stała opieka nad stroną w Bydgoszczy to realnie 100-300 zł netto miesięcznie. W tym: aktualizacje WordPressa, wtyczek i motywu, kopie zapasowe, naprawy bieżących błędów, dodawanie nowych zdjęć i wpisów blogowych. Zwykle zwraca się w pierwszym tygodniu, gdy coś się sypie i Ty nic nie musisz robić
Powód 12: Twoja strona wygląda jak „złoty medalista z 2012″
Na koniec coś kontrowersyjnego. Jeśli Twoja strona wygląda jakby była robiona w 2012 roku – nawet jeśli działa technicznie poprawnie – podświadomie mówi klientowi: „ta firma nie inwestuje w siebie, prawdopodobnie też nie zainwestuje we mnie”.
To nie jest nasza opinia – to psychologia zakupowa. Design strony jest proxy dla jakości firmy. Klient patrzy na stronę i nieświadomie odbiera sygnały: czy ta firma jest aktualna, profesjonalna, warta zaufania. Strona z lat 2012-2015 – z boxes-stackami, niebieskim gradientem, stocku zdjęciami uśmiechniętych ludzi w garniturach – mówi: „pominęliśmy 10 lat rozwoju internetu”. I klient to czuje.
To nie znaczy że co rok musisz robić nową stronę. Ale co 4-5 lat – warto. Design trendy się zmieniają, zachowania użytkowników się zmieniają, standardy techniczne się zmieniają.
Jak to rozpoznać: Pokaż swoją stronę 3 znajomym przedsiębiorcom. Zapytaj: „gdybyś trafił na tę stronę pierwszy raz, jaki masz odbiór?”. Słuchaj konkretnie słowa „staromodna”, „ciężka”, „przeładowana”, „chaotyczna”. Jeśli usłyszysz choć 2 razy – czas na redesign.
Co zrobić:
- Obiektywna ocena: ile lat ma Twoja strona? Jeśli 5+ lat i od tego czasu nie była gruntownie przerobiona – redesign
- Strona nie musi być „modna” – ma być czysta, szybka, nowoczesna
- Realne widełki tworzenia stron internetowych w Bydgoszczy w 2026: strona firmowa od 1100 zł netto, strona firmowa PLUS z zaawansowanymi funkcjami od 1600 zł, sklep online od 2300 zł. Szczegóły w cenniku na stronie głównej
- Wycena u nas jest bezpłatna i dostajesz ją w 24h, bez namawiania do decyzji
Co robić dalej – plan działania krok po kroku
Przeczytałeś 12 powodów. Pewnie rozpoznałeś u siebie 4-6 z nich (to norma). Teraz pytanie: co z tym zrobić.
Oto praktyczny plan na najbliższe 30 dni:
Tydzień 1 – diagnoza. Pobierz naszą checklistę 25 punktów. Przejdź systematycznie przez swoją stronę. Zapisz wszystkie znalezione problemy. Oddziel na: mogę sam naprawić / potrzebuję fachowca.
Tydzień 2 – szybkie poprawki. Zrób wszystko co da się zrobić samemu: dodaj CTA w hero section, skróć formularz do 4 pól, dodaj opinie klientów, sprawdź szybkość strony w PageSpeed Insights, zainstaluj Google Analytics jeśli nie masz. 80% z tego to prace na kilka godzin.
Tydzień 3 – zamów audyt zewnętrzny. To co zostało (SEO, problemy techniczne, redesign) wymaga oka fachowca. Zamów bezpłatny audyt u agencji, która robi to bez nacisku sprzedażowego. Dostaniesz konkretną listę poprawek z priorytetami.
Tydzień 4 – decyzja i działanie. Na podstawie audytu podejmij decyzję: robisz większe zmiany sam/z pomocą freelancera, czy wynajmujesz agencję do kompleksowej przebudowy. Ustal budżet (realnie: poprawki istniejącej strony to zwykle wycena indywidualna zależna od zakresu, a zupełnie nowa strona firmowa to od 1100 zł netto, strona firmowa PLUS od 1600 zł, sklep online od 2300 zł).
Jedna rada na koniec: nie rób wszystkiego naraz. Widzieliśmy u klientów frustrację gdy próbowali poprawić 12 rzeczy jednocześnie, skończyło się na 0 poprawionych. Zrób 3-4 rzeczy dobrze niż 12 po łebkach. Potem kolejne 3-4.
Jeśli prowadzisz małą firmę i nie wiesz od czego zacząć – napisz do nas przez formularz wyceny z krótkim opisem swojej sytuacji. Doradzimy co robić najpierw, a co może poczekać.
Najczęściej zadawane pytania
Jak szybko powinienem zobaczyć efekty po poprawie strony?
Zależy od tego co poprawiasz. Szybkość strony i lepsze CTA – efekty w 1-2 tygodnie (jeśli ruch już jest). Poprawa copywritingu i dowodu społecznego – 2-4 tygodnie. SEO i pozycjonowanie – 3-6 miesięcy minimum, to jest długi proces. Jeśli ktoś Ci obiecuje efekty SEO w miesiąc – ucieka, to albo naciąga, albo robi coś co Ci się odbije za pół roku.
Ile kosztuje naprawa strony, która nie generuje klientów?
Realne widełki z rynku bydgoskiego w 2026:
- Poprawki istniejącej strony (CTA, skrócenie formularza, dodanie opinii, szybkość) – wycena indywidualna zależna od zakresu, zwykle mniejszy projekt niż budowa strony od zera
- Zupełnie nowa strona firmowa – od 1100 zł netto (strona firmowa standard), od 1600 zł (Strona Firmowa PLUS z zaawansowanymi funkcjami), od 900 zł za prostą one-page/wizytówkę
- Sklep online – od 2300 zł netto (standardowy WooCommerce), 3500-5000 zł (z niestandardowymi funkcjami)
- Pozycjonowanie (SEO) – 500-1000 zł netto/mies dla firmy lokalnej, 700-1500 zł/mies dla ogólnopolskiej w mało konkurencyjnej branży, 1500-5000 zł/mies dla konkurencyjnych branż i sklepów internetowych (szczegóły w naszej podstronie o pozycjonowaniu stron w Bydgoszczy)
- Opieka nad stroną – 100-300 zł netto/mies (stała opieka obejmująca aktualizacje WP/wtyczek/motywu, kopie zapasowe, naprawy, dodawanie treści)
- Integracje drobne – np. Google Analytics 50 zł, baner cookies RODO 180 zł, przeniesienie strony z backupem 180-280 zł
Często nie trzeba robić wszystkiego od zera – czasami wystarczą punktowe poprawki. Wycena podpowie, co ma największe ROI.
Czy warto robić nową stronę, czy poprawiać starą?
Zasada kciuka: jeśli stara strona ma poniżej 3 lat i działa technicznie poprawnie – poprawiaj. Jeśli ma 5+ lat, jest na przestarzałej technologii (np. stary motyw WordPress bez edytora wizualnego), albo ma więcej niż 6 poważnych problemów z naszej listy 12 – taniej i szybciej jest zrobić nową. Wbrew pozorom poprawianie bardzo starej strony może kosztować tyle samo co nowa, a efekty słabsze.
Po czym poznać, że strona „nie pracuje” – mierzalnie?
Kluczowe metryki (z Google Analytics):
- Współczynnik odrzuceń (bounce rate) – jeśli powyżej 70% mobilnie, problem
- Średni czas na stronie – jeśli poniżej 30 sekund, problem
- Współczynnik konwersji formularza – jeśli poniżej 1% (1 konwersja na 100 wizyt), problem
- Źródła ruchu – jeśli 0% z Google (organic), nie masz SEO
Zbierz dane przez miesiąc, porównaj z benchmarkami. Jeśli 3 z 4 są złe – potwierdzasz intuicję, że strona nie pracuje.
Czy sam mogę to sprawdzić, czy potrzebuję agencji?
80% z naszej listy 12 powodów możesz zdiagnozować sam, mając listę kontrolną i godzinę spokoju. Co najwyżej potrzebujesz bezpłatnych narzędzi (PageSpeed Insights, Google Analytics, Search Console). Naprawa – tu już częściowo potrzeba wiedzy technicznej. Szybkie poprawki typu dodanie opinii, skrócenie formularza, zmiana tekstów w hero section – da się samemu. Optymalizacja szybkości, SEO, techniczny redesign – lepiej z agencją, bo zepsucie strony jest łatwiejsze niż naprawienie.
Gotowy żeby Twoja strona zaczęła sprzedawać?
W skrócie: Twoja strona ma sprzedawać, a nie tylko ładnie wyglądać. Jeśli 6 miesięcy po uruchomieniu strony nadal nie masz stałego strumienia zapytań – nie jest to niepowodzenie, tylko problem do rozwiązania. I prawie zawsze rozwiązywalny.
W FancyWeb robimy bezpłatny audyt strony w 24 godziny – konkretny dokument z listą problemów, priorytetami i realnymi kosztami naprawy. Bez „skontaktujemy się kiedyś”, bez follow-upów od bota, bez wciskania Ci usług, których nie potrzebujesz. Jeśli po audycie uznasz, że chcesz robić to sam – powodzenia, dokument masz za darmo. Jeśli chcesz żebyśmy pomogli – wycenimy, transparentnie.
👉 Zamów bezpłatną wycenę i audyt
Albo napisz po staremu: kontakt@fancyweb.pl – odpiszemy do końca dnia roboczego.
Jesteśmy z Bydgoszczy, więc jeśli wolisz spotkać się na kawie i pogadać o Twojej stronie – też da się zrobić.
Czy te treści są dla Ciebie przydatne?
Średnia ocen: 5 / 5. Liczba ocen: 1
