Pewien właściciel firmy z Fordonu zadzwonił do nas w lutym z prostym pytaniem: „Czy możecie mi przejąć stronę?”. Brzmi banalnie. Tyle że strona była zarejestrowana na nazwisko byłej agencji, hosting opłacała ta sama agencja, a wszystkie hasła do panelu klient widział pierwszy raz przez ramię konsultanta na wideokonferencji – dwa lata temu. Od pół roku agencja nie odpowiadała na maile. Klient przelał im łącznie 9 000 zł. Strona istniała. I jednocześnie do niego nie należała.
Po godzinie rozmowy okazało się, że właściwie wszystko można rozplątać – ale za cenę dodatkowych 1 800 zł, dwóch tygodni walki o domenę i zbudowania nowej strony od zera. Łącznie ten klient zapłaci 14 000 zł za stronę, którą u nas miałby od początku za 1 600 zł.
Ten wpis nie powstał, bo lubię narzekać na branżę. Powstał, bo takie historie słyszymy w FancyWeb dosłownie co tydzień. Większości można było uniknąć, gdyby klient na samym początku rozpoznał kilka prostych sygnałów ostrzegawczych. Niżej masz 10 czerwonych flag, które powinny zapalić Ci lampkę zanim podpiszesz umowę z jakąkolwiek agencją webową – bydgoską czy z drugiego końca Polski.
Dlaczego to ważne (i ile realnie kosztuje zła decyzja)
Powiem wprost: zła agencja webowa kosztuje Cię trzy razy. Pierwszy raz – kiedy płacisz za stronę, która nigdy nie działa tak, jak miała. Drugi raz – kiedy tracisz klientów przez kolejne miesiące lub lata, bo strona ich odstrasza zamiast przyciągać. Trzeci raz – kiedy musisz wszystko robić od nowa, często jeszcze odzyskując domenę, hosting i prawa autorskie, których normalnie po prostu nigdy nie powinno zabraknąć.
W praktyce: porzucony projekt + odzysk + nowa strona to często 8-15 tysięcy złotych netto. To koszt, którego można było uniknąć w 30 minut rozmowy telefonicznej z właściwą agencją. Albo czytania tego wpisu.
Druga rzecz – i tu mówimy szczerze – rynek agencji webowych w Polsce w 2026 jest dziki. Każdy nastolatek po kursie z YouTube’a może otworzyć „agencję” i sprzedawać strony za 500 zł. Każda firma zatrudniająca dwóch handlowców i jednego programistę na zlecenie może nazywać się „studio interaktywne”. Większość tych ofert jest neutralna – nie dobra, nie zła. Ale jest też ułamek procent firm, które po prostu wprowadzają klientów w błąd. I właśnie ich rozpoznawanie jest tematem tego tekstu.
10 czerwonych flag, które powinny Cię zatrzymać
Flaga 1: Cena podejrzanie niska (poniżej 500 zł netto za „pełną stronę”)
Jeśli ktoś oferuje Ci stronę firmową za 500 zł, 700 zł albo „kompletny sklep internetowy za 1 200 zł” – to nie jest okazja. To matematyczna niemożliwość. Sama porządna grafika, treści, struktura, wdrożenie i konfiguracja techniczna to minimum kilkanaście godzin pracy. Stawka godzinowa specjalisty od WWW w Polsce w 2026 to 80-150 zł. Policz.
Co dostajesz za 500 zł? Najczęściej: gotowy szablon ściągnięty z internetu, podmienione logo, trzy zdjęcia ze stocka, formularz kontaktowy bez integracji – i tyle. Bez optymalizacji pod Google, bez responsywności wartej tej nazwy, bez wsparcia po wdrożeniu. Po roku okaże się, że strona ładuje się 8 sekund, na telefonie wygląda jak się złamała, a Google nie pokazuje jej nawet na frazę „Twoja firma + miasto”. Szczegółowo opisaliśmy to w osobnym wpisie o stronie za 500 zł w Bydgoszczy – warto przeczytać zanim podpiszesz cokolwiek.
W FancyWeb prosta strona wizytówka zaczyna się od 900 zł netto, strona firmowa od 1 100 zł. To jest dolna granica, poniżej której zaczynają się oszczędności kosztem Twojego biznesu.
Flaga 2: Portfolio bez działających linków (tylko zrzuty ekranu)
Jeśli na stronie agencji widzisz „naszą realizację” w postaci samego obrazka, ale nie ma pod nim klikalnego linku do działającej strony – zapal lampkę. Dwa scenariusze:
Po pierwsze – strona już nie istnieje. Bo klient ją porzucił, agencja ją zepsuła, albo nigdy realnie nie była wdrożona, a „realizacja” to tylko projekt graficzny w Photoshopie. Po drugie – strona istnieje, ale jest tak słaba, że agencja sama nie chce, żebyś ją zobaczył w działaniu.
Dobra agencja zawsze daje Ci możliwość kliknięcia i sprawdzenia jak strona klienta działa dziś, na żywo. U nas na podstronie strony internetowe Bydgoszcz każdy projekt w portfolio ma link „ZOBACZ” – możesz wejść, sprawdzić jak ładuje się na telefonie, czy formularz działa, czy strona istnieje w ogóle. To minimum higieny.
Flaga 3: Strona ma być na cudzych domenach i hostingu
To brzmi technicznie, ale to jeden z najgroźniejszych sygnałów. Pytasz: „kupujemy domenę?” – słyszysz „nie martw się, my się tym zajmiemy”. Pytasz: „a hosting?” – „wszystko obsługujemy u nas, jest taniej”.
Brzmi wygodnie. Jest pułapką. To tak zwane cyfrowe kajdanki. Jeśli za rok stwierdzisz, że agencja Ci nie pasuje, okaże się, że domena (a często i hosting) jest zarejestrowana na ich nazwisko lub firmę. Żeby ją odzyskać, potrzebujesz zgody. Żeby zmienić agencję – nie możesz. Żeby zabrać stronę gdzie indziej – musisz negocjować i często dopłacać.
Zasada jest prosta: domena i hosting zawsze na Twoje nazwisko, na Twoją firmę, opłacane bezpośrednio z Twojego konta. Agencja może Ci pomóc to zarejestrować i skonfigurować – ale właścicielem zostajesz Ty. Bez wyjątków. Jeśli ktoś próbuje Cię od tego odwieść – wstań i wyjdź.
Flaga 4: Wycena bez żadnych konkretów albo „wszystko 999 zł” niezależnie od projektu
Dwa skrajne sygnały, oba złe. Pierwszy: pytasz o cenę, słyszysz „wycena indywidualna, każdy projekt jest inny” – i nic więcej. Żadnych widełek, żadnego rzędu wielkości, nawet po opisaniu projektu. To znaczy, że agencja albo nie ma własnego cennika i strzela cenami na podstawie tego, jak wyglądasz, albo świadomie unika dyskusji o pieniądzach do momentu, kiedy będzie już za późno.
Drugi: „wszystko za 999 zł, niezależnie czy to wizytówka, czy sklep z 200 produktami”. Płaska cena na wszystko oznacza, że albo dostajesz produkt z taśmy (ten sam szablon dla salonu fryzjerskiego, kancelarii prawnej i hurtowni), albo cena jest zaniżona tak, że gdziekolwiek pojawi się niestandardowa funkcja, dopłacisz drugie tyle.
Dobra agencja podaje Ci konkretne widełki w pierwszej rozmowie. U nas to brzmi tak: wizytówka od 900 zł, strona firmowa 1 100-1 600 zł, sklep od 2 400 zł. Konkrety możesz sprawdzić w naszym realnym cenniku stron internetowych. Każdy projekt jest indywidualny – ale rząd wielkości dostajesz w 5 minut, nie po trzech spotkaniach.
Flaga 5: Brak kontaktu telefonicznego (albo tylko formularz na cudzej stronie)
Jeśli na stronie agencji nie widzisz numeru telefonu, tylko formularz kontaktowy – to znak, że agencja świadomie utrudnia Ci kontakt na żywo. Powodów może być kilka, żaden nie jest dobry: nie ma stałego biura, nie ma stałego zespołu, działa jeden człowiek z laptopa w kawiarni, albo – co gorsza – chce, żeby cała komunikacja szła pisemnie, na wypadek gdyby kiedyś trzeba było zaprzeczyć temu co obiecali.
Drugi wariant: kontakt jest, ale to numer komórki bez nazwiska, bez adresu firmy, bez NIP-u. Pytanie podstawowe: jeśli za rok strona przestanie działać, na kogo wystawisz fakturę za naprawę? Komu wyślesz wezwanie do zapłaty?
W FancyWeb numer telefonu, mail i adres siedziby (Kanałowa 8/5, 85-207 Bydgoszcz) widzisz w stopce każdej podstrony. To minimum transparentności. Jeśli agencja, która ma za chwilę przyjąć od Ciebie kilka tysięcy złotych, ukrywa swój adres – zastanów się dlaczego.
Prosta zasada: zanim cokolwiek przelejesz, zadzwoń. Jeśli odbierze człowiek, który zna projekt i potrafi w 3 zdaniach powiedzieć co robi – dobry znak. Jeśli musisz przejść przez recepcję, zostawić wiadomość i czekać 4 dni – wiesz już, jak będzie wyglądać współpraca.

Flaga 6: Obietnice „1. miejsce w Google w 7 dni” albo „gwarancja TOP 3 w SEO”
Każda agencja, która gwarantuje Ci konkretne pozycje w Google w konkretnym czasie – kłamie. Nie dlatego, że jest zła. Dlatego, że SEO tak nie działa. Google zmienia algorytm setki razy w roku, konkurencja w Twojej branży też pracuje, a „1. miejsce” zależy od dziesiątek czynników, których żadna agencja w 100% nie kontroluje.
Realne efekty pozycjonowania pojawiają się po 2-3 miesiącach. Stabilne, przewidywalne zapytania od klientów spływają zwykle po 4-8 miesiącach. Agencja, która obiecuje „TOP 3 w 14 dni” albo „podwojenie ruchu w miesiąc” – albo nie wie o czym mówi, albo planuje techniki, które za pół roku skończą się karą od Google i zniknięciem Twojej strony z wyników w ogóle.
Dobra agencja SEO mówi Ci uczciwie: „popracujemy nad tym, ale efekty zobaczysz za 3-6 miesięcy, podpisujemy umowę bez minimum, możesz zrezygnować w każdej chwili”. Jeśli chcesz zobaczyć jak my podchodzimy do tematu – opisaliśmy to na podstronie pozycjonowanie Bydgoszcz.
Flaga 7: Brak opinii albo same opinie z 2018 roku
Sprawdź profil agencji na Google Maps. Sprawdź ile ma opinii, jak są stare i czy wyglądają na pisane przez prawdziwych ludzi z prawdziwymi imionami. Trzy scenariusze, które powinny Cię zatrzymać:
Pierwszy – zero opinii lub kilka 5-gwiazdkowych z imionami typu „Anna K.”, „Tomek”, „Marek 123”. To wygląda na opinie kupione lub wystawione przez znajomych. Drugi – opinie są, ale wszystkie z 2017-2019. Co się stało potem? Agencja przestała mieć klientów? Zmieniła nazwę? Trzeci – w opiniach pojawiają się sygnały typu „nie polecam, znikli po wpłacie”, „nie odpowiadają na maile” – i agencja na te opinie nie reaguje. Brak odpowiedzi to też odpowiedź.
Dobra agencja ma opinie regularne (co miesiąc-dwa nowa), z konkretnymi imionami i nazwiskami, czasem z nazwami firm klientów. Reaguje na każdą – również na rzadkie negatywne, profesjonalnie i bez agresji. U nas na profilu Google możesz zobaczyć 20 opinii z prawdziwymi nazwiskami klientów – polecam też nasze o nas jeśli chcesz wiedzieć z kim w ogóle masz do czynienia.
Flaga 8: Niejasny zakres umowy + brak konkretów co dostajesz
Pytasz „co dokładnie wchodzi w cenę?” – słyszysz „wszystko czego potrzebujesz, projektujemy stronę pod Twoje potrzeby”. Brzmi miło. Jest puste. Konkretnie: ile podstron? Z optymalizacją SEO czy bez? Z formularzem kontaktowym czy bez? Z integracją Google Analytics czy bez? Ile poprawek po wdrożeniu? Co jeśli za miesiąc będziesz chciał coś dodać?
Brak konkretów na tym etapie oznacza, że za 3 tygodnie agencja powie Ci „to nie wchodziło w zakres, dopłata 800 zł”. Za kolejny miesiąc – jeszcze raz. Końcowa cena będzie 2-3 razy wyższa niż ta z oferty.
Dobra agencja przed podpisaniem umowy daje Ci pisemny zakres. U nas to brief – dokument, w którym wpisane jest: ile podstron, jakie funkcje, jakie integracje, ile rund poprawek, co jest w cenie a co dopłata. Podpisujesz to razem z umową. Zero niespodzianek.
Flaga 9: Strona agencji wygląda jak z 2012 roku albo ładuje się 10 sekund
Brzmi banalnie – ale ile razy widziałem agencje, które obiecują „nowoczesne, szybkie strony z najwyższym UX” – a sama ich strona ma układ z 2012, ładuje się 9 sekund i na telefonie wygląda jak rozsypane puzzle. Jeśli ktoś nie potrafi zrobić porządnej strony dla siebie, to jak ma zrobić ją dla Ciebie?
Test jest prosty. Wejdź na stronę agencji z telefonu. Sprawdź ile się ładuje (powinno być poniżej 3 sekund). Sprawdź czy wszystko widać normalnie czy musisz zoomować. Sprawdź czy menu działa. Sprawdź czy jest formularz kontaktowy i czy wygląda na działający. Wejdź na PageSpeed Insights Google’a i wklej adres ich strony – dostaniesz ocenę 0-100. Jeśli mają poniżej 50 na mobile – czerwona flaga, ich strona nie spełnia podstawowych standardów które Tobie obiecują.
Flaga 10: Znikają po przelewie (albo zaczynają znikać)
Najbardziej bolesny scenariusz. Wszystko zaczyna się dobrze – rozmowy, oferta, podpisanie umowy, wpłata zaliczki. A potem nagle: maile bez odpowiedzi 5 dni, telefon nie odbierany, „Krzysztof jest na urlopie”, „Tomek odpowie jutro”. Po dwóch tygodniach masz pierwszą wersję – bez połowy funkcji o których była mowa. Pytasz dlaczego – cisza.
To zwykle nie zaczyna się dramatycznie. Zaczyna się drobnymi opóźnieniami. Mail „wyślę dziś wieczorem” wysłany za trzy dni. Spotkanie przekładane drugi raz. Nieuzasadnione „zajęty terminami zewnętrznymi”. W połowie projektu już wiesz, że coś jest nie tak – ale wpłaciłeś zaliczkę 50% i ciężko Ci się wycofać.
Sygnał ostrzegawczy: zwracaj uwagę na czas odpowiedzi PRZED podpisaniem umowy. Jeśli na pierwszy mail z zapytaniem czekasz 4 dni, a na drugi 6 dni – tak samo będzie wyglądała współpraca. Jeśli ktoś nie ma czasu Cię zdobyć, nie będzie miał czasu Cię obsłużyć.
W FancyWeb na maile odpowiadamy do końca dnia roboczego, a jeśli klient woli rozmawiać przez telefon – dzwonimy. Nasza zasada brzmi prosto: nie znikamy po przelewie. Jeśli chcesz to sprawdzić zanim zaufasz nam, zacznij od bezpłatnej wyceny – zobacz w jakim tempie odpowiadamy.
Co zrobić zamiast tego (jak rozpoznać dobrą agencję)
Skoro wiesz, czego unikać, zostaje pytanie – jak rozpoznać tę właściwą? Pięć zielonych flag, które działają w drugą stronę:
Pierwsza: podaje konkretne widełki cenowe w pierwszej rozmowie, bez wymigiwania się. Druga: w portfolio ma działające linki do stron klientów – możesz wejść i sprawdzić każdy projekt. Trzecia: opinie regularne (co miesiąc-dwa), z prawdziwymi nazwiskami i firmami klientów, agencja na nie odpowiada. Czwarta: transparentne dane firmy – NIP, adres, telefon, mail, prawdziwa siedziba. Piąta: mówi wprost o ograniczeniach swojej oferty („SEO daje efekty po 3-6 miesiącach”, „ten budżet wystarczy na X, na Y już nie”) zamiast obiecywać złote góry.
Sprawdź też dwie rzeczy, których nikt Ci nie powie wprost. Po pierwsze – jak agencja reaguje na pytania trudne. Powiedz: „Dlaczego mam wybrać Was, a nie konkurencję X?”. Dobra agencja odpowie konkretnie i bez agresji wobec konkurenta. Słaba zacznie albo bełkotać o „jakości premium”, albo obrabiać konkurencję pomyjami. Po drugie – co się stanie po wdrożeniu strony. Czy dostaniesz hasła? Czy są ukryte koszty? Co jeśli będziesz chciał coś dodać za rok?
Jeśli czujesz, że Twoja obecna strona ma problemy ale nie wiesz co konkretnie – polecam nasz wpis o 12 powodach dlaczego strona nie generuje klientów. Większość problemów wynika dokładnie z tych czerwonych flag, które tu opisałem – tylko widzianych z drugiej strony, dwa lata po podpisaniu umowy z niewłaściwą firmą.
FAQ – najczęstsze pytania o wybór agencji
Czy duża agencja zawsze jest bezpieczniejsza niż mała?
Nie. Wbrew pozorom mniejsze studia (2-5 osób) często mają lepszy kontakt z klientem, bardziej spójną jakość i niższą rotację – bo nad Twoim projektem pracuje konkretny człowiek z imieniem i nazwiskiem, a nie zmieniający się co miesiąc juniorzy. Duża agencja może być świetnym wyborem dla projektu za 50 000 zł netto. Dla projektu za 1 500-3 000 zł – prawdopodobnie wylądujesz u stażysty.
Co jeśli mam tylko 500 zł budżetu na stronę?
Powiem szczerze – lepiej zrób na razie wizytówkę Google Moja Firma za darmo, plus profil na Facebooku, plus przygotuj treści. Za pół roku, gdy odłożysz 1 500 zł, zrobisz porządną wizytówkę, która rzeczywiście będzie generować klientów. Strona za 500 zł wygenerowana z szablonu w 2 godziny zaszkodzi Twojej firmie bardziej niż jej brak.
Czy umowę z agencją powinienem dać do sprawdzenia prawnikowi?
Przy projekcie poniżej 5 000 zł zwykle wystarczy zdrowy rozsądek – sprawdź czy w umowie jest: kto jest właścicielem domeny i hostingu (musisz być Ty), kto ma prawa autorskie do strony (musisz dostać po wdrożeniu), jaki jest zakres poprawek w cenie, co się dzieje przy odstąpieniu od umowy. Przy projekcie powyżej 10 000 zł – tak, prawnik to dobra inwestycja.
Czy mogę najpierw przetestować agencję na małym zleceniu?
Świetny pomysł. Zamiast od razu zlecać stronę za 3 000 zł, zacznij od czegoś prostego – na przykład zaktualizowanie istniejącej strony, dodanie kilku podstron, optymalizacja pod Google. Za 300-500 zł sprawdzisz jakość komunikacji, terminowość, jakość kodu. Jeśli wszystko zagra, zlecasz dużą rzecz. Jeśli nie – tracisz drobne, nie 3 000 zł.
Co zrobić jeśli już dałem się oszukać i agencja mnie ignoruje?
Trzy kroki w kolejności. Pierwszy – wyślij wezwanie do wykonania umowy listem poleconym (nie mailem) z konkretnym terminem i konkretnym zakresem niewykonanych prac. Drugi – jeśli to nie pomoże, odstąp od umowy pisemnie i zażądaj zwrotu zaliczki proporcjonalnie do niewykonanej pracy. Trzeci – jeśli nie ma reakcji, sąd polubowny lub konsumencki (jeśli jesteś konsumentem) lub zwykłe powództwo cywilne (jeśli jesteś firmą). I równolegle – zacznij szukać agencji, która rozplątuje takie sytuacje. Robimy to regularnie i wiemy jak odzyskać domenę, hosting i prawa autorskie nawet gdy poprzednia agencja milczy.
Gotowy zlecić stronę bez ryzyka?
Wybór agencji webowej to nie loteria. To proces, w którym jesteś w stanie odsiać 90% słabych ofert w 30 minut, jeśli wiesz na co patrzeć. Konkrety w cenniku, działające portfolio, transparentne dane firmy, regularne opinie klientów, jasny zakres umowy – to pięć rzeczy, które agencja chcąca Cię uczciwie obsłużyć daje Ci od razu, bez pytania.
W FancyWeb działamy tak od początku. Jesteśmy duetem z Bydgoszczy – Krzysztof i Wojtek – przyjaciele od liceum, którzy budują strony, sklepy i pozycjonują firmy w Google. Cena z góry. Domena i hosting na Twoje nazwisko. Portfolio z działającymi linkami. 24 opinii 5-gwiazdkowych z prawdziwymi nazwiskami klientów. Spotkanie na żywo nad kawą gdzieś na Wyspie Młyńskiej, jeśli wolisz tak, niż przez Zooma.
👉 Zamów bezpłatną wycenę swojego projektu – odpowiemy do końca dnia roboczego z konkretnymi widełkami cenowymi. Bez zobowiązań, bez „zostawienia danych do odzwonienia”.
Albo napisz na kontakt@fancyweb.pl. Albo zadzwoń: +48 785 899 918. Bez kajdanek, bez bełkotu, bez znikania po przelewie.
Czy te treści są dla Ciebie przydatne?
Średnia ocen: 5 / 5. Liczba ocen: 2
